Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miód. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miód. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 października 2015

#9 Ostatni wakacyjny

Dziś inauguracja na moim wydziale ale spotkanie organizacyjne jest wyłącznie dla 1 roku, dlatego ja przedłużam sobie wakacje o ten skromny jeden dzień ;p Postanowiłam go jakoś spożytkować i mimo zakwasów po wczorajszym treningu-poszłam pobiegać. Nie wiadomo czemu zablokowało mi się kolano i zaczęłam wracać do domu po jakichś 5 km ale cudownie je jednak rozruszałam i blokada puściła :) Dzięki temu zrobiłam 10 km. Kilka razy już robiłam dziesiątki ale jako, że przygodę z bieganiem zaczęłam niedawno to wszystko powolutku ;p Tak szczerze to przyznam się Wam, że jeszcze w liceum załatwiałam sobie zwolnienia lekarskie z "ćwiczeń wysiłkowych" dzięki czemu omijałam wszystkie biegi itp. bo nawet testu Coopera nie potrafiłam zdać ;p Dziś uważam to za błąd...poszłam na łatwiznę, na czym ucierpiała moja sylwetka i kondycja fizyczna ;p Jednak od jakiegoś czasu staram się nadrobić zaległości. Aktywność sprawia mi frajdę a przecież o to chodzi! Lubię chodzić na siłownię, pływać, czasem pobiegać, jeździć na rowerze (chociaż moje wypady rowerowe raczej są krajoznawcze z uwzględnieniem lodziarni gdzieś po drodze ;p). Myślę, że teraz jestem bardziej zadowolona z życia i czuję się dużo lepiej niż kilka lat temu, kiedy to  słowo "ćwiczenia" działało na mnie jak płachta na byka ;d Dziś planuję po południu spotkać się z Tomkiem a resztę dnia poleniuchować i może skoczyć na jakieś zakupy ;) A jak zaczęła się Wasza przygoda z sportem? ;*

przedbiegowa jogurtowa owsianka z śliwkami, płatkami cheerios, melonem, borówkami, masłem orzechowym, miodem kakaowym+magnez do picia


dzisiejsze poranne bieganie ;)


pyszny marchewkowiec upieczony wczoraj :)

poniedziałek, 5 października 2015

#8 Spontanicznie

Nie było mnie w weekend, bo w piątek okazało się, że z powodu choroby kolega mojego chłopaka nie jedzie na Runamgeddon i zwolniło się miejsce dzięki czemu mogłam jechać pokibicować do Myślenic :) Załatwiony był też nocleg więc after party w wynajętych pokojach oczywiście także było ;p

omlet z serkiem jabłkowo-gruszkowym i borówkami, dżemem pomarańczowym, twarogiem i melonem, miodem kakaowym, masłem orzechowym i orzechami oraz dżemem porzeczkowym + sok pomarańczowy


nowy zakup...bardzo ciekawy w smaku i zadziwiająco dobry skład :)


grecki obiad :) saaaame pyznoości ;p
Do Myślenic wyjechaliśmy przed 6 a na miejsce dotarliśmy jakoś koło 7.30. Nasza grupa startowała o 9 rano jako pierwsza...więc przecierała szlaki. Ja jako wierny kibic biegałam z aparatem tyle ile się dało i strzelałam fotki (niestety nie swoim aparatem więc fotki dostanę dopiero za jakiś czas). Tomek przybiegł jako pierwszy z naszego team'u-byłam oczywiście bardzo dumna i mogłam mu wręczyć zaraz za metą bułkę i baton, bo piwko zapewnione było przez organizatorów. Reszta drużyny przybiegła nie długo po Tomku i nadal jestem pełna uznania dla wszystkich, że dali radę, bo przeszkody były niesamowicie trudne do pokonania. O 9 rano było baardzo zimno a już sam początek trasy wymagał całkowitego zanurzenia w rzece ;/ Na szczęście wszyscy pokazali swoją waleczną duszę ;p Później prysznice, pizza po drodze a wieczorem after party :) Trochę alkoholu, miłe towarzystwo i przyjemna atmosfera-bardzo miło będę wspominała. Rano wspólne śniadanie na tarasie skąd widok był niesamowity, pakowanie i w drogę powrotną. Postanowiliśmy z Tomkiem podjechać do greckiej restauracji na obiad w ramach uwieńczenia udanego weekendu a po obiedzie lody ( oboje po 2 gałki- Tomek: wiśnia i czekoladowe z czekoladą a ja: karmelowe z solą himalajską i jagodowo-sernikowe). Wieczorem oglądaliśmy tez drugą część Minionków ;p Fajna bajka, którą bardzo miło się oglądało...ale do bajek mam słabość ;d Mój Runmageddon już za niecałe 20 dni, mam nadzieję, że nie będzie jeszcze strasznie zimno, bo tego boję sie chyba najbardziej ;( Ale nie ma co się martwić na zapas :) Dziś na śniadanko omlet a w planie siłownia i logowanie na języki...Rejestracja żetonowa to zło! Mam nadzieję, że w tym semestrze uda mi się zapisać na zajęcia pasujące do mojego planu xd Wam życzę udanego początku tygodnia :*

niedziela, 6 września 2015

1# Słowem wstępu...

Uznałam, że w pierwszym poście powinnam się określić...ale sama jestem chaotyczna dlatego nie jestem pewna o czym dokładnie będę pisała na blogu. Chciałabym móc się tutaj dzielić tym wszystkim co jest ciekawe i inspirujące, tym co mnie w życiu napędza i dodaje energii, codziennymi błahostkami czy spostrzeżeniami. Na pewno nie zabraknie tematu kulinarnego, w szczególności śniadaniowego, ponieważ uwielbiam celebrować ten posiłek. Pewnie o sporcie i aktywności też będzie słówko, bo i to już od dłuższego czasu jest częścią mojej codzienności. O wszystkim i o niczym także pewnie szepnę ;p Mam nadzieję, że moja przygoda z prowadzeniem bloga nabierze obrotów a pisanie szybko wejdzie mi w nawyk ;)

Na przełamanie lodów-precle, które pojawiły się ostatnio w Lidlu :)

Te na zdjęciu podane z masełkiem, miodem i kremem czekoladowo-bananowym.